|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Lekarzach"
| Część 3 |
[1]
[2] [3]
[4]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Pijakach, o Polaku, Niemcu i Rusku, o Sekretarkach, o Szkotach, o Zajączki, Niedźwiedziu, o
Zwierzętach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Pyta się facet swojego kolegę o dobrego
stomatologa. Tamten mu odpowiada: - Znam świetnego, ale on jest
Anglikiem.
- Spoko, spoko, poradzę sobie.
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu i pokazując
lekarzowi szczękę mówi: - Tu! Dentysta wyrwał mu dwa zęby.
Na drugi dzien znów spotykają się obaj faceci i pierwszy mówi:
- Kurcze, jakiś głupi ten dentysta. Ja mu pokazuję bolący ząb,
mowie tu, o on wyrywa mi dwa... - Ale ty głupi jesteś...
"Two" po angielsku znaczy dwa... - Aaa, było tak od
razu, następnym razem coś wymyślę.
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu, wskazuje ząb i mówi:
- Ten!
- Czy był dzisiaj stolec? - pyta lekarz
pacjentki w czasie obchodu.
- A kręcił się tu jakiś facet, ale się nie przedstawił.
Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi:
- Przykro mi to mówić, ale pozostało panu 3 miesiące życia...
- Boże drogi!!... wie pan, bez urazy ale chcę zasięgnąć
jeszcze jednej opinii...
- Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też
brzydki...
Siedzi facet u dentysty. Tamten coś dłubie,
wierci i nagle pyta:
- I co, przerwa na papierosa?
- Eeheeee
No i wybił mu jedynkę.
Przychodzi (G)ostek do (D)entysty, ale się
boi. Dentysta go posadził na foteliku, ustawił, ale za cholerę
nie może gościowi otworzyć gęby.
D: Pan jest zestresowany - niech pan idzie na przeciwko do baru
i golnie sobie setkę na odwagę.
Po 5 minutach gościu wraca do gabinetu, siada na fotelu i mówi
ze zdecydowaniem:
G: Noooo! Rusz mnie teraz, ty pieronie!
- Będzie pan żył 80 lat - mówi lekarz do
pacjenta.
- Ależ panie doktorze - ja mam 80 lat!
- A nie mówiłem?
- Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat
i wciąż uganiam się za spódniczkami!
- No to gratuluję panu!
- Ale ja nie pamiętam po co ja to robię...
Przychodzi facet do urologa i mówi:
- Panie doktorze, spuchło mi jądro.
- Proszę pokazać.
- Ale niech pan doktor mi obieca że nie będzie się śmiał.
- Ależ etyka lekarska mi nie pozwala, oczywiście że nie będę.
Pacjent wyjmuje jedno jądro, wielkości dużego jabłka, a
doktor ryczy ze śmiechu. Pacjent:
- A widzi pan, za to nie pokażę panu tego spuchniętego.
Facet przyszedł do szpitala:
- Proszę mnie wykastrować.
- Jest pan zupełnie pewien???
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy.
Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała?
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił???
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i
wiecie,...
- To może chciał się pan obrzezać???
- A co ja powiedziałem?!
Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i
ogromnie się dziwi.
- Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych
problemów?
- Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu...
Przychodzi facet do seksuologa i mówi:
- Panie doktorze, nie wiem co się dzieje. Gdy się tak kocham
ze swoją żoną, to widzę przed oczami takie czerwone światełko.
Co to jest?
- Panie, jedziesz już pan na rezerwie!
Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to
lekarz bada go przez godzinę, poczym rzuca jakiś fachowy
termin. Gościu niepewnie pyta:
- Panie doktorze to przejdzie?
- Tak, na żonę i dzieci.
Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza
ale lekarz kazał mu tylko przynieść mocz do analizy. Gość
się wnerwił i do butelki wlał mocz żony, córki, swój i
dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwóch
dniach przyszedł po diagnozę. A brzmiała ona następująco:
- Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim
samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie
walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć...
- Dzień dobry, panie doktorze, jestem
Napoleon Bonaparte..
- I uważa pan, że coś jest z panem nie w porządku?
- Ależ ze mną jest wszystko w porządku, gorzej z moją żoną.
Ona twierdzi, że nazywa się Kowalska...
Przychodzi facet do lekarza i chce dostać
zwolnienie z pracy. Lekarz mu na to, że nie może mu dać
zwolnienia, bo nie ma ku temu żadnego powodu. Pacjent jest
zdrowy i koniec. No wiec facet wyszedł z gabinetu i jak się w
poczekalni zatoczył, tak runął na podłogę i umarł na
miejscu. Lekarz wychodzi, patrzy co się stało i mówi do
pacjentów:
- No widzicie?! Miałem rację... tak mu się pracować nie
chciało, ze wolał umrzeć niż iść do roboty!
- Panie doktorze, codziennie rano oddaje mocz
o 5 rano.
- W pana wieku to bardzo dobrze.
- Ale ja się budzę o 7!
- Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci!
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę.
- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi
chirurg przed operacja.
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Ugryzły mnie dwa psy.
- A szczepione były?
- Tak, dupami...
Urodziło się facetowi dziecko..
rozentuzjazmowany facet w poczekalni wypada na lekarza który
odbierał poród:
Facet: - panie doktorze jak tam dziecko chłopczyk czy
dziewczynka?!!
Doktor: - no wie pan w zasadzie wszystko jest w porządku jest
tylko mały problem.. dziecko nie ma rączek i nóżek..
F: - to nic, ważne że jest! ale poza tym jak tam.. niech pan
opowiada!!
D: - no dobrze tylko jest jeszcze mały problem.. dziecko nie ma
tułowia..
F: - ale to nic, to nic, ale poza tym jak przebiegał poród jak
było..!!
D: - w porządku ale mamy mały problemik... ono nie ma głowy..
TO JEST UCHO..
F: - to nic, to nic, ale poza tym jak się czuje.. jak się odbył
poród niechże pan opowiada..
D: - wie pan, wszystko dobrze, ale mamy jeszcze jeden problem..
To ucho nie słyszy!
Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jądrem.
- Panie doktorze co mi jest?
Lekarz zbadał go i wydal diagnozę:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet
przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jądro i członka...
- No tak złośliwa odmiana trzeba natychmiast amputować.
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza
się do lekarza:
- Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział:
- Mam dla pana dobra wiadomość, to nie rak to jeansy panu
farbują...
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze jądra mnie bolą.
- Jak mówicie?
- Nie, jak używam babę.
Lekarz do pacjenta:
- Jeśli idzie o pański czerwony nos, to jedyna rada jest
rzucenie picia wódki. Niech pan spróbuje przez rok pić tylko
mleko.
- Próbowałem panie doktorze, to nie pomaga.
- A kiedy pan próbował?
- No, zaraz po urodzeniu.
Przychodzi polityk do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam straszny problem, od trzech tygodni mam
migrenę.
A na to lekarz:
- Niech pan nie przesadza. Migrenę to może mieć profesor,
nauczyciel, artysta. Słowem - człowiek myślący. A panu to po
prostu łeb napier..la.
Przychodzi facet do lekarza. Wyjmuje swój
"interes" cały poobijany, spuchnięty, zakrwawiony.
Lekarz się pyta:
- Jezus Maria, kto pana tak urządził?
- Ja sam.
- Czemu? i jak?
- Bo jestem masochista. normalnie, kładę interes na kowadle i
wale ile sil młotkiem.
- A kiedy ma pan w tym przyjemność?
- Jak nie trafie.
|